Śpiewnik

Próba zebrania w jednym miejscu wysokiej jakości opracowań; ze szczególnym uwzględnieniem materiałów wcześniej niedostępnych lub rozrzuconych w różnych miejscach Internetu i prywatnych zbiorach.

Mój rynsztok, mieszczańskie porządki mam gdzieś
Te mordy obłudne i puste - pal sześć
Wysyłam pijane toasty na świat
I za tych popijam, co we mnie od lat Paweł Wójcik - Toasty

Sentymentalna Panna S.


Oczom zdumionej publiczności a E
gdy ukazała się w teatrze E a
nie była w pełni w moim typie a E
ale lubiłem na nią patrzeć E a
Szczególnie kiedy w pierwszym akcie a d
w tej scenie z długowłosym chłopcem d a
i młodym w kasku robotnikiem a E
jakbyśmy byli w Europie E a
Pstrymi barwami swych plakatów a E
zdobiła naszych ulic szarość E a
- jakbyśmy byli w Europie - a E
bez krwi i szminki makijażu E a
Zmęczyły mnie szczególnie próby a d
- nie można wiecznie żyć w teatrze - d a
myślałem: jutro lub pojutrze a E
wpadnę by znowu na nią patrzeć E a
Nie była w pełni w moim typie a d
- szczególnie raził mnie jej język - d a
i żyłem znowu trochę z boku a E
i tak jak zwykle bez pieniędzy E a
Nie była w pełni w moim typie a d
ale lubiłem to, że jest d a
trochę złośliwie ją nazwałem a E
"Sentymentalna Panna S." E a
Gdy zniknął długowłosy chłopiec a E
na scenie zjawił się urzędnik E a
a na widowni coraz częściej a E
chłopcy z resortu spraw wewnętrznych E a
i się robiło coraz duszniej a d
i się robiło coraz ciaśniej d a
i skąd tu wpełzła w pierwsze rzędy a E
swołocz w mundurach różnej maści E a
Panegiryków nie pisałem, a d
nie próbowałem się z nią pieścić d a
piszę ballady i piosenki a E
a jej potrzebne były pieśni E a
Żyłem jak zwykle trochę z boku a d
kiedy najlepsi przegrywali d a
mówiłem: cóż nie lubią gwiazdy a E
tych, którzy ją wylansowali E a
I byłem głupi tak jak inni a d
wciąż tylko bojąc się jednego: d a
że mogą zerwać przedstawienie a E
sąsiedzi z kraju ościennego E a
Nie był potrzebny żaden sąsiad a E
- rodzimej dosyć jest kanalii, E a
by wytłumaczyć nam na zawsze, a E
że nie jesteśmy w PORTUGALII, E a
żeby przypomnieć nam raz jeszcze a d
że może POLAK do POLAKÓW d a
że nie jesteśmy w PORTUGALII, a E
że to nie rewolucja kwiatów E a
Tak więc zgwałcono ją w teatrze a E
z częścią zdumionej wciąż widowni E a
i zostaliśmy bez niej smutni a E
i jeszcze trochę bardziej głodni E a
I teraz szukam jej na mieście a d
i tęsknię za nią jak idiota d a
i choć surowo zabronione a E
maluję imię jej po płotach E a
I listy piszę jej ulotne a d
na czarnych bębnach powielaczy: d a
"... gdy sztuka wróci znów na afisze, a E
zagramy trochę ją inaczej..." E a
I piszę: "wracaj jak najprędzej, a d
wracaj najprędzej jak się da, d a
czekam jak zwykle bez pieniędzy a E
Sentymentalny JKK" E a

Dodane 14.04.2016 przez DX

Nagranie

A jej potrzebne były pieśni

Fragment "Piszę ballady i piosenki - a jej potrzebne były pieśni" jest prawdopodobnie nawiązaniem do postaci i twórczości Jacka Kaczmarskiego, którego od czasów intensywnych występów na przełomie lat 1980/1981 nazywano (niekoniecznie za aprobatą wykonawcy) "bardem Solidarności".

W 1988 roku Jacek Kaczmarski podjął rozpoczęty przez Jana Krzysztofa Kelusa temat, pisząc piosenkę Powrót sentymentalnej Panny S..


Dodane 18.04.2016 przez DX

Solidarność

Napisana w 1982 roku piosenka jest czytelnym komentarzem do historii pierwszej Solidarności, od powstania na bazie komitetów strajkowych sierpnia 1980 (Szczególnie kiedy w pierwszym akcie / w tej scenie z długowłosym chłopcem / i młodym w kasku robotnikiem) do jej delegalizacji wraz z wprowadzeniem stanu wojennego o północy 13 grudnia 1981.


Dodane 18.04.2016 przez DX

Nie jesteśmy w Portugalii...

Jan Krzysztof Kelus nawiązuje do bezkrwawego, z punktu widzenia ludności cywilnej, puczu z 25 kwietnia 1975 roku, który doprowadził do obalenia następcy Antonio Salazara - Marcelo Caetana i de facto do zakończenia trwania Estado Novo - niedemokratycznych, określanych czasem jako faszystowskie, rządów dyktatorskich w Portugalii (od 1933 roku).

Puczem dowodzili młodzi lewicowi oficerowie Ruchu Sił Zbrojnych (Movimento das Forças Armadas - MFA), a sama akcja spotkała się z wdzięcznością mieszkańców Lizbony, którzy wręczali żołnierzom białe i czerwone goździki, a ci wkładali je sobie w lufy karabinów.


Dodane 13.11.2016 przez Alek

comments powered by Disqus